Ciężko mi powiedzieć czy pozytywnie. W każdym razie po wyróżnieniu na Festiwalu Teatralnym Młodych wystartowaliśmy z "Kandydem" na Masce. Wygraliśmy. Od tamtego czasu wystawiliśmy spektakl jeszcze cztery razy. Zebrał pozytywne opinie.
W międzyczasie byłam pierwszy raz na koncercie Farnej i zrujnowałam sobie życie. :)
Jak to rozumieć? Nie zdołam poprawić zagrożeń. Szczerze mówiąc w tamtej chwili fakt, że będę powtarzać klasę nie zrobił na mnie wrażenia. Chciałam tylko mieć święty spokój. Nie pojechałam na wakacje, nie dostałam nowego telefonu. Najlepsze Najgorsze w tym wszystkim jest to jakie miałam szczęście w dniu osiemnastych urodzin. Koncert Ewki Farnej w Szczecinie na Regatach. Koncert idola w tak WAŻNYM dniu jest jak szóstka w Totka! I nie pojechałam. Chyba z tydzień rozpaczałam z tego powodu. A osiemnastka? Zapomnijcie o wielkiej imprezie. Prezencik od sąsiadów, osiemnaście, wymuszonych, świeczek w serniku z truskawkami i szampan. Wszystko w gronie czterech osób. Po tym dniu nie chcę już świętować w jakikolwiek sposób swoich urodzin. Po prostu nie chcę.
Pod koniec wakacji zdałam sobie sprawę z tego, że za kilka dni wejdę do sali, a tam będą siedzieć zupełnie obce osoby. Dwa lata młodsze ode mnie. Przeraziło mnie to.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz